Menu

Dlaczego nie potrafimy rozstać się z klasą?


Na wstępie chciałabym zaznaczyć, że nie jestem wytrenowanym psychologiem - tekst, którym chciałabym się z Wami podzielić oparty jest na moich doświadczeniach i obserwacjach.
>

Dlaczego kobiety kochają drani ?


 Czuły, delikatny, romantyczny – w teorii najbardziej pożądane cechy u potencjalnego mężczyzny.

W praktyce jednak chociaż przez chwilę każda kobieta marzyła o pewnym siebie uosobieniu testosteronu – oczywiście odpowiednio opakowanym i wolnym - który swoim zdecydowaniem sprawi, że poczujemy się jak małe zagubione dziewczynki.

     Uprzedzam Wasze wnioski – nie jestem z gatunku kobiet uległych i generalnie daleko mi, do chęci bycia rozstawianą po kątach przez faceta - zwyczajnie uważam, że ktoś w związku musi nosić przysłowiowe spodnie i byłoby niezwykle fajnie gdyby jednak robił to mężczyzna - który bądź co bądź został pierwotnie do tej roli stworzony.

Obecne związki przeszły ewolucję o 180 stopni i w większości przypadków to kobiety mają większe jaja od swoich partnerów. Gdzie podziały się czasy, w których mężczyźni mieli swoje zdanie i autorytet?



     Jestem typową kobietą - w związku najbardziej pociąga mnie adrenalina. Ma być ciekawie, ma się dziać. Nawet wtedy, gdy tornado staje się poranną bryzą przy naszych "okolicznościowych awanturkach" wiem, że coś się dzieje, że emocje trzymają. Nie ma dla mnie nic gorszego niż przewidywalność i rutyna. Boje się dnia, w którym nastąpi stagnacja, a wraz z nią uleci cała spontaniczność.

Całkowitą porażką jest dla mnie facet bez własnego zdania, który na wszelkie pytanie odpowiada nie wiem, albo co gorsze – zrób jak uważasz kochanie. Serio. Rzygam tęczą na samą myśl o takim rozmemłanym podlotku bez charakteru.

Wiem, że istnieją kobiety, które coś takiego kręci - chociaż szczerze mówiąc jest to dla mnie niezrozumiałe w żaden sposób.

Od najmłodszych lat mężczyzna był dla mnie synonimem pewności siebie, własnego zdania, charyzmy i siły przebicia. Wymoczek bez charakteru jest kompletnym zaprzeczeniem jakichkolwiek moich mozolnie zbudowanych od dzieciństwa teorii.


     Wychodzę - być może z mylnego - założenia, że na wszystko w życiu trzeba sobie zapracować. Na dobrego mężczyznę również. Mało co  spada nam z nieba - a jeżeli już tak się dzieje to w moim odczuciu nie szanujemy tego tak bardzo jak czegoś w co musimy zainwestować swój wysiłek i pracę.

Kobiety w gruncie rzeczy również posiadają instynkt zdobywcy. Kręci nas przysłowiowe gonienie króliczka – dopóki jest nieosiągalny stwarza wyzwanie, pobudza w nas chęć posiadania.

Nie lubimy jak coś przychodzi nam za łatwo. Lubimy jak mężczyzna owiany jest zasłoną tajemnicy. Wyznawanie miłości i uwielbienia na pierwszej randce pozbawia nas całego etapu zdobywania.
A jak mówi przysłowie : "wszystko co łatwe jest bez smaku, wyrazu i znaczenia" . 

     Niestety został na świecie stworzony kobietom na pokuszenie podgatunek mężczyzny - zwany potocznie dupkiem, który na pierwszy rzut oka jest zbiorem wszystkich flagowych cech stu procentowego samca. Pewny siebie, elokwentny, romantyczny, szarmancki, często przystojny - chociaż nie jest to regułą - owy gatunek charakteryzuje się zaawansowanymi umiejętnościami bajerowania pozwalającymi przykryć pewne wyraźne niedociągnięcia.
Całą swoją uwagę skupia na okręceniu sobie naiwnej kobietki w okół palca, tylko po to, żeby w odpowiednim momencie ukazać swoje prawdziwe oblicze.

     Nie ma co się oszukiwać - działanie znacznie ułatwia im nasza kobieca natura, która swoją drogą jest straszną pindą, ponieważ :

     po pierwsze - za każdym razem kiedy chcemy się od nich uwolnić podsuwa nam obrazy z początku znajomości kiedy to jeszcze było sielsko i cudownie. A przecież coś co tak cudowanie się zaczęło nie może nagle się skończyć. I to jeszcze w taki niedobry sposób. Żyjemy wspomnieniami, które tak naprawdę nijak mają się do rzeczywistości i, które co najważniejsze skutecznie blokują nam zamknięcie za sobą pewnych drzwi które już dawno temu powinny zostać zatrzaśnięte z hukiem i zabite deskami.

     po drugie - każe wierzyć, że on na pewno się zmieni !! O matko naiwności. Serio ? Naprawdę istnieje jeszcze ktoś to wierzy w idee oświecenia i zmiany stylu życia, bo Ty kobieto sobie tego życzysz? Zejdźmy z powrotem na ziemię. Jedynym przypadkiem kiedy możemy liczyć na zmianę faceta jest  ten, w którym same wymieniamy go na inny - lepszy egzemplarz.

     po trzecie - z powodów bliżej nieokreślonych nasza samoocena jest tak niska, że nie wierzymy w to, że zasługujemy na coś lepszego niż obecnie posiadamy.

     po czwarte - ujawnia się nasz syndrom Matki Boskiej Cierpiętnicy, która lubi dźwigać swój krzyż. Jest nam w związku źle, spełnieniem marzeń nie jest on w zadnym stopniu, satysfakcji też nie daje wcale, ale przecież masochizm to fajna sprawa. Jak można żyć szczęśliwie? Nie męcząc się? Dziwne. Przecież to takie nie dzisiejsze podejście.

     po piąte - są spragnione atrakcji. Rutynowy związek bądź samotność są idealnym motorem napędzającym chęć przeżycia czegoś ekscytującego. Nie ma nic bardziej stereotypowego niż kobieta pragnąca w chwili znudzenia oddania się w wir szaleństwa. Takie szaleństwo zapewni jej znajomość z określonym typem faceta. Takim, przy którym w dobrych chwilach euforia będzie sięgała wyżej niż szczyt Mount Everest, zaś w chwilach krytycznych

I na koniec moja ulubiona - mocna szóstka - dla świadomości bycia w związku! Sam fakt posiadania faceta jest tak górnolotny i powalający, że jakość "posiadanego" partnera nie ma tutaj najmniejszego znaczenia. Nie ważne, że jest dupkiem i burakiem. Jesteś w związku ? Super. Twój status społeczny leci o dwie klasy do góry. Teraz jesteś pełnowartościową kobietą. Plus dziesięć do samouwielbienia.



     Nie przestaję jednak tracić nadziei, że można dokonać dobrego wyboru i być szczęśliwą kobietą fantastycznego faceta, który będzie dla nas niekwestionowanym ideałem szanującym nas i nasze poglądy oraz najtrafniejszym życiowym wyborem.


>

Kobiecość niejedno ma imię

Od zawsze kierowałam się przeświadczeniem, że idealna kobieta to taka, która nawet sama przed sobą nie da się przyłapać przed lustrem w stanie wskazującym na gorsze samopoczucie.

Równorzędnie z ową teorią kształtowało się we mnie przekonanie, że potrzeba poczucia atrakcyjności fizycznej wypływa z faktu bycie kobietą i było to dla mnie przynajmniej tak oczywiste jak to, że niebo jest niebieskie.

   Tymczasem obserwując kobety w swoim otoczeniu dostrzegłam dwa zarówno zadziwiające jak i przerażające fakty:
>

Kultura komentowania w sieci

     Wśród blogerów zauważyłam ostatnimi czasy dziwną przypadłość do obrażania się na wszystkich komentujących, którzy mają czelność na łamach ich kawałka internetu napisać opinię sprzeczną z tą przez nich wyznawaną.
>

Polityku - odczep się od mojej waginy !

Przeraża mnie ciemnogród, którego wrota otwierają się coraz szerzej na przyjęcie Polski, która swoją mentalnością niebezpiecznie upodabnia się do krajów islamskich, w których jedyną funkcją kobiety jest rodzenie dzieci i zadowolenie ze swojego losu. Nie rozumiemy ich średniowiecznej polityki, a robimy absolutnie wszystko żeby u nas było dokładnie tak samo!
>

Polowanie na pięćset plus

     Dzisiejszy post jest pierwszym z nowo powstałego cyklu "Rozmowy w toku", w którym głos zabieram nie tylko subiektywna ja, ale również Wy - czytelnicy biorąc udział w czwartowych dyskusjach odbywających się na blogowym fun page'u.
>
Perfekcyjna Niedoskonałość © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka